Wywiad z Panem Buźką
Inspiracje Lifestyle Wywiady

Mój styl życia to wieczna zabawa! Wywiad z Panem Buźką

Magiczny Pan Buźka to Bartosz Gembski, animator, magik, tancerz konferansjer, komik, choreograf, instruktor, szkoleniowiec i… przedsiębiorca! A do tego autor książki: “Muzyka, mikrofon, akcja! Czyli jak prowadzić muzyczno-taneczne imprezy dla dzieci”, której premiera odbędzie się 9 lutego 2019 r. podczas Międzynarodowych Targów Animacyjnych 2019 organizowanych przez firmę ANIMATOR. Nie mogliśmy sobie odmówić rozmowy z autorem nie tylko na temat jego publikacji, ale także zadaliśmy kilka nurtujących pytań o jego przedsiębiorcze doświadczenia. Zapraszamy do przeczytania!

Rozmowę z Bartoszem Gembskim prowadzi Inez Powierża.
I.P. W swojej książce napisałeś:

“Czuję trochę, jakbym nigdy w życiu tak naprawdę nie pracował bo ciężko nazwać pracą mój styl życia polegający na wiecznej zabawie.”

wiele osób marzy o tym, żeby czerpać środki do życia ze swojej pasji, czy praca animatora jest rzeczywiście taka łatwa i polega wyłącznie na zabawie?

B.G. To wszystko zależy od człowieka i jego podejścia do zawodu. Praca w animacji wiąże się z nieustannym stresem i dużym poświęceniem. Dla kogoś, kto nie jest dobrze zorganizowany, ma problem z szybkim przystosowaniem się do ciągłych zmian, nie lubi wystąpień publicznych lub nie potrafi łatwo nawiązywać kontaktów z ludźmi, ta praca faktycznie może nie być łatwa. Jednak dla większości animatorów czynniki te są niczym wiatr dmuchający w żagle, który motywuje do działania. Gdy uda się przezwyciężyć swoje słabości okazuje się, że nie tylko można pokochać swoją pracę, ale wręcz się od niej uzależnić.

Cieszę się, że odnalazłeś swoje powołanie, gratuluję! A czy mimo tych motywujących czynników dopada Cię czasem rutyna w pracy? Jak sobie z nią radzisz? Skąd czerpiesz energię na scenie?

Wiele można powiedzieć o pracy animatora, ale na pewno nie to, że jest nudna. Ciężko zatem o rutynę, gdyż za każdym razem czeka mnie coś innego. Żadne zlecenie nie jest takie same. Nawet jeśli powtarzam ten sam program to nowe miejsce, nowe dzieci i nowe okoliczności tworzą niepowtarzalną atmosferę. Oczywiście bywam zmęczony, zwłaszcza gdy prowadzę dwie lub trzy imprezy jednego dnia, ale jest to zmęczenie fizyczne, a nie psychiczne. W takich momentach najwięcej energii otrzymuję od dzieci. To one dają mi ogromną satysfakcję i kopa do pracy. Śmiem twierdzić, że paradoksalnie, im więcej tańczę z dziećmi, tym więcej mam energii.

Jest to zatem praca wymagająca ciągłej zmiany… Czy uważasz, że animacji da się nauczyć z książki?

Zapytam przewrotnie: Czy da się się nauczyć grać na gitarze z książki? Oczywiście można poznać chwyty, wyszkolić się w nutach i dowiedzieć się teorii na temat komponowania muzyki, ale nie nauczymy się grać póki nie weźmiemy gitary do ręki i nie zaczniemy tego robić. Tak samo jest z animacją. Książki, artykuły, szkolenia to tylko drogowskazy, które wyznaczają nam odpowiedni kierunek. Przekazują wartościową wiedzę, dają porządne fundamenty na start lub pokazują nowe metody pracy, ale to wciąż będzie tylko teoria. Ciężko nazwać animatorem kogoś, kto może i przeczytał wiele książek o animacji, ale nigdy nie prowadził żadnej imprezy. Jednak daleki jestem od stwierdzenia, że książki są tylko zbędnym dodatkiem. Uważam, że są one bardzo pomocne w poznaniu i nauczeniu się pracy animatora, ale niosą wartość tylko wtedy, kiedy informacje w nich zawarte wdrożymy w życie.

W mojej książce zawarłem samą praktyczną wiedzę jak prowadzić imprezy dla dzieci. Jeśli czytelnik sam nie przetestuje na własnej skórze moich wskazówek, wiedza ta będzie dla niego bezużyteczna.

Twoja książka traktuje o bardzo wąskiej specjalizacji jaką jest animacja dużej liczby dzieci za pomocą jedynie muzyki i mikrofonu, czy nie obawiasz się w związku z tym mniejszego zainteresowania? Kto ją powinien przeczytać?Wywiad z Panem Buźką

Swoją książkę kieruję do animatorów, wychowawców kolonijnych, nauczycieli, pedagogów i wszystkich osób pracujących z dziećmi. Myślę, że będzie ona pomocna w kilku aspektach. Branża animacyjne cechuje się tym, że nigdy nie wiadomo kiedy i jakie zlecenie otrzymamy. Może się zdarzyć, że animator pracujący dotychczas na kameralnych urodzinach zostanie poproszony o organizację balu karnawałowego w szkole dla stu dzieci. Szkoda byłoby odpuścić taką propozycję, a z drugiej strony zrozumiały byłby lęk przed wejściem na tak głęboką wodę. Ktoś inny może mieć ambicje, by poszerzyć swoje kwalifikacje i prowadzić imprezy na eventach i piknikach rodzinnych, ale nie wie dokładnie jak się do tego przygotować. Również wychowawcy na obozach często mają problem jak urozmaicić dyskoteki dla dzieci, poza zwykłym puszczaniem muzyki. Dodatkowo książka zawiera opisy zabaw, pokazuje jak wybrać odpowiedni sprzęt nagłaśniający, uczy jak tańczyć z dziećmi, a także jak wymyślać własne choreografie, a to przyda się na każdej imprezie. Wierzę w to, że każdy znajdzie tu coś dla siebie i wykorzysta w swojej pracy.

Książkę dostępna w sprzedaży od 1.10.2018 w sklepie online: http://sklep.kuglarstwo.pl/p1187,muzyka-mikrofon-akcja.html
Burzysz standardowe postrzeganie animacji jako wydarzenia z dużą liczbą gadżetów. Jeżeli do prowadzenia animacji wystarczy jedynie mikrofon i muzyka, to czy każdy może zostać animatorem?

Kiedyś uważałem, że każdy może zostać animatorem. Dziś twierdzę, że jest to praca dla wszystkich, ale nie dla każdego. By wykonywać zawód animatora nie potrzeba posiadać żadnych uprawnień lub specjalnych umiejętności. Wystarczy tylko (a może i aż) pozytywne nastawienie, empatia do ludzi, głowa pełna pomysłów i szczery uśmiech. Wydawałoby się, że to niewielkie wymagania, jednak trzeba pamiętać, że animator nie może pozwolić sobie na gorsze momenty w pracy. To chyba jedyny zawód na świecie, w którym trzeba się dobrze bawić czy się tego chce czy nie. Wszelkie problemy, przeciwności losu, trudy dnia codziennego muszą zostać zepchnięte na drugi plan. Animator po części jest aktorem, który wciela się w konkretną rolę i zakłada przysłowiową maskę. Nie każdy będzie umiał wytrzymać taką presję.

A co wyróżnia Ciebie jako animatora?
Wywiad z Panem Buźką

Żółty strój! 🙂 A oprócz wizerunku wydaje mi się, że umiem bardzo szybko zaskarbić sobie sympatię dzieci przez to, że potrafię się wygłupiać i odnajduję się w ich świecie. Najprostszym przykładem mogą być tańce animacyjne. W moim wykonaniu nie są to tylko choreografie tańczone do muzyki. Traktuję tę aktywność jak swoje mini show, w którym niczym komik wchodzę na scenę i bawię publiczność. Czasem, niby przypadkiem, strącę swój kapelusz z głowy albo udam że się o coś potykam albo po prostu zacznę robić głupie miny. Dzieci to bawi i dzięki temu szybko się do mnie przekonują.

Zanim zostałeś animatorem podejmowałeś różne biznesowe próby, niekoniecznie udane. Jak sądzisz, dlaczego szkoła tańca okazała się nietrafionym pomysłem, a poświęcenie się pracy animatora przynosi Ci odpowiednio satysfakcję i bezpieczeństwo materialne?

Moja szkoła tańca nie przetrwała próby czasu z kilku powodów. Kiedy ją otworzyłem miałem zaledwie 18 lat. Byłem młody i niedoświadczony, a moja wiedza na temat prowadzenia biznesu była na zerowym poziomie. Dodatkowo kilka miesięcy później w telewizji wyemitowano pierwszą edycję “You can dance” i nagle zrobił się wielki boom na taniec. Powstało wiele innych szkół, z którymi nie byłem w stanie konkurować, ponieważ nie miałem wystarczających środków na odpowiedni marketing i promocję. Co więcej, koszty mojej działalności przewyższały zarobki, przez co musiałem pracować w innych szkołach tańca, by spłacać swoją. W efekcie pracowałem cały czas, a praktycznie nic nie zarabiałem. I choć byłem ambitny i pełny zapału to niestety brak elementarnej wiedzy i środków finansowych przyczyniły się do mojej porażki.

Nie zraziło mnie to jednak do dalszego rozwoju kariery. Zacząłem uczyć się przedsiębiorczości chodząc na liczne szkolenia i pochłaniając niezliczoną ilość książek z zakresu biznesu i rozwoju osobistego. Zdobyta wiedza, a także doświadczenie, które wyniosłem prowadząc szkołę tańca, nauczyły mnie, że każda porażka to “prezent w opakowaniu”. Podobno pierwszy biznes jest po to, by nauczyć się jak odnieść sukces w drugim. Z perspektywy czasu dostrzegam to, że w moim przypadku tak właśnie było.

Jak planujesz swój dalszy rozwój zawodowy?

Planów mam bardzo dużo. Jako Pan Buźka zamierzam napisać jeszcze przynajmniej dwie książki. Jedną z nich już zacząłem. Będzie to kolejny poradnik, ale tym razem o tym, jak zacząć zarabiać jako profesjonalny Święty Mikołaj. Od wielu lat, w sezonie zimowym, wcielam się w tę postać, także chętnie podzielę się swoim doświadczeniem również z tej dziedziny. Zamierzam również w przyszłości nagrać płytę z piosenkami dla dzieci, a także nakręcić serial o Panu Buźce, do którego zacząłem pisać scenariusz. Ponadto, chciałbym rozwinąć swoją małą agencję eventową, która zrzesza różnych artystów dla dzieci.

Trzymam kciuki za powodzenie Twoich biznesowych planów! Jest ich sporo… Czy uważasz siebie za osobę przedsiębiorczą?

Na pewno chcę tak o sobie myśleć, choć pewnie nie mi to oceniać. Staram się cały czas edukować w zakresie przedsiębiorczości i rozwoju osobistego, a zdobytą wiedzą przekuwać w nawyki i działania, które prowadzą do sukcesu. Czytam dużo książek i pojawiam się na różnych szkoleniach, żeby stale być na bieżąco. Całkiem niedawno poszedłem choćby na szkolenie z social media, ponieważ chciałem skuteczniej tworzyć reklamy na portalach społecznościowych.

Też uważam, że człowiek powinien uczyć się całe życie. W rozmowie wspomniałeś, że bycie animatorem to styl życia, a co dla Ciebie oznacza hasło: “Przedsiębiorca to styl życia”?

Tak, animator to zdecydowanie styl życia. Wiele osób zaczyna swoją przygodę w animacji, ale część z nich szybko się wykrusza, gdy zobaczą ile energii i poświęcenia pochłania ta praca. Podobnie jest w biznesie, nie wystarczy przeczytać kilku książek o przedsiębiorczości, trzeba zastosować je w swoim życiu. To niesamowite, że za kilkadziesiąt złotych możemy poznać historie ludzi, którzy odnieśli sukces i podążać ich śladami. Dodatkowo uważam, że przedsiębiorca to osoba, która widzi szansę, gdzie inni widzą porażkę. Jest wizjonerem, marzycielem i pragmatykiem, który nie boi się ryzykować i postawić wszystkiego na jedną kartę. Kiedyś usłyszałem niezwykle cenną myśl, którą do dziś sobie powtarzam: “Jeśli idziesz na sam szczyt, to nie dziw się, że jest pod górę”. Tym zdaniem chciałbym podsumować to, czym dla mnie jest stwierdzenie: “Przedsiębiorca to styl życia”.

Bardzo Ci dziękuję za rozmowę! Jestem przekonana, że wielu Czytelników dowiedziało się więcej na temat pracy animatora, a Twoja historia może stać się dla nich inspiracją. Trzymamy w redakcji kciuki za Twój sukces i niesłabnącą satysfakcję z pracy. Powodzenia!

 

Wywiad wideo: Gotowy pomysł na biznes! Studio modelowania sylwetki.

One thought on “Mój styl życia to wieczna zabawa! Wywiad z Panem Buźką”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *