Lifestyle Porady Rozwój

3 choroby, które wykańczają pracodawców

Każdą firmę można porównać do żywego organizmu. Dlaczego? Ponieważ tak samo jak organizmy, organizacje składają się z wielu powiązanych ze sobą elementów, a szwankowanie jednego z nich ma wpływ na całość. Firmy, podobnie jak żywe organizmy, bardzo dynamicznie reagują na zmiany w ich otoczeniu i stale ewoluują. Nie można zatem znaleźć dwóch takich samych firm, dwóch identycznych zespołów lub dwóch jednakowych szefów.

Autor: Joanna Tymczyj, Specjalista ds. Employer Brandingu i Employee Experience w iniJOB.com

Pracodawcy pracują w bardzo dynamicznym środowisku. Każdy zespół, czy dział firmy wymaga innego rodzaju motywowania, doceniania, udzielania informacji zwrotnej. Pracownicy mają swoje indywidualne potrzeby i prezentują inny styl pracy. Właśnie dlatego pracodawcy stoją przed ogromnym wyzwaniem wypracowania skutecznego, unikatowego podejścia do swoich pracowników i zespołów, którym przewodzą.

Choroby, na które cierpi twój biznes

choroby biznesuSkoro firmę można porównać do żywego organizmu, należy pamiętać, że również w tym przypadku istnieją choroby, które potrafią zaatakować organizację. Zgodnie z powiedzeniem „ryba psuje się od głowy”, choroby te atakują najpierw pracodawców, rzutują na wszystkich pracowników i niosą negatywne konsekwencje dla całej firmy.

Pierwsze symptomy choroby można rozpoznać w postawie, jaką prezentuje pracodawca wobec osób zatrudnionych w firmie. Nie mówimy tu o niskich liczbach, bowiem według wyników Monitora Rynku Pracy z lipca 2018 r, około 36 proc. zapytanych osób, jako jeden z kluczowych powodów zmiany miejsca pracy podało niezadowolenie z poprzedniego pracodawcy.

CHOROBA #1 – „Nie będę pytał nikogo o opinię, bo pomyślą, że się nie znam”

To bardzo często obserwowana postawa wśród pracodawców. Nie chcą oni pytać pracowników o ich zdanie lub pomysły. Często za takim zachowaniem stoi obawa, że taka konsultacja będzie odebrana jako ich niewiedza lub niekompetencja. Niestety, takie podejście skutkuje utratą cennych informacji, które zostają zachowane wyłącznie w głowach pracowników lub w ich nieoficjalnych rozmowach.

Niestety bywa tak, że decyzje w firmach podejmowane są w oparciu o wiedzę i doświadczenie jednej osoby. Tymczasem pracownicy, którzy są proszeni o wyrażenie swojej opinii w sprawach, które ich dotyczą, okazują się być nieocenionymi skarbnicami niezbędnych informacji i pomysłów. Dzięki ich wiedzy, pracodawca może zwiększyć swój pogląd na omawiany temat i uniknąć nietrafionych decyzji biznesowych.

Jednym z narzędzi, które pomaga zbierać pracowniczy feedback, jest Pulsometr iniJOB. Oprócz kompleksowego badania doświadczenia pracowników z firmą (employee experience), umożliwia on zbieranie pomysłów na ulepszenie organizacji i głosowanie na inicjatywy, które są najpilniejsze do wprowadzenia. Dzięki temu możliwe jest określenie mocnych stron przedsiębiorstwa, jak i zlokalizowanie obszarów, które według pracowników wymagają poprawy.

CHOROBA #2 – „Inwestowanie w pracowników, to wyrzucanie pieniędzy w błoto”

Są pracodawcy, którzy nie widzą potrzeby ani korzyści w inwestowaniu w ludzi zatrudnionych w firmie. Przez inwestycje należy rozumieć oferowane benefity, wsparcie w rozwoju kompetencji i umiejętności, tworzenie systemów, które mogą usprawnić komunikacje lub samopoczucie w zespołach. Często pracodawcy prezentują taką postawę, ponieważ obawiają się, że utracą pracownika, w którego zainwestowali czas i pieniądze.

Rzeczywistość jest jednak prosta! Pracownicy odchodzą z firm, w których nie mogą się rozwijać, w których czują się niekomfortowo lub nie są doceniani przez pracodawców. Inwestowanie w pracowników, przynosi nie tylko ich satysfakcję i silniejsze zadowolenie z miejsca pracy, ale też jest budowaniem zasobów firmy.

Obecnie, na rynku pracy trudno jest pozyskać do firmy wykwalifikowanych specjalistów. Inwestowanie w pracowników, którzy już są w niej zatrudnieni, jest jednocześnie budowaniem kapitału, jak i przewagi konkurencyjnej. Pracownicy stają się bardziej samodzielni i zaangażowani w zadania, które wykonują, ponieważ wiedzą, że są istotni dla przełożonych.

CHOROBA #3 – „W pracy nie ma miejsca na partnerstwo”

choroby biznesu

Objawami tej choroby jest skupianie się pracodawcy na celach biznesowych i wyniku, jaki ma osiągnąć organizacja oraz bardzo niskie zorientowanie na ludzi zatrudnionych w firmie i ich potrzeby. Używając terminologii stworzonej przez Roberta Blake’a i Jane Mouton, mowa tu o autokratycznym stylu kierowania. Największym zagrożeniem takiej postawy jest ignorowanie faktu, że to pracownicy mają wpływ na to, czy przedsiębiorstwo okaże się rentowne i jakie cele osiągnie.

Autokratyczny styl kierowania jest po prostu nieskuteczny. Nie da się bowiem wydobyć z ludzi ich mocnych stron i zapału, stosując przymus, rozkazy i przysłowiowy „kij”. Firmy, w których panuje partnerska atmosfera, wykazują wysokie zaangażowanie pracowników w wykonywane zadania oraz niższą rotację i absencję.

Pracodawcy, których dopadła ta choroba zapominają, że zorientowanie na ludzi zatrudnionych w firmie, ma bardzo dobre skutki nie tylko dla samych pracowników, ale również wpływa pozytywnie na zadowolenie i satysfakcję klientów. Pracownicy są bowiem bardziej produktywni i usatysfakcjonowani, a to wpływa na jakość świadczonych przez nich usług.

Najlepsza kuracja – komunikacja

Jeżeli rozpoznałeś, że któraś z opisanych chorób zaatakowała twoją firmę – musisz zacząć działać szybko i skutecznie. Najlepszym lekarstwem jest nastawienie się na autentyczną komunikację z pracownikami. Postawy nie da się zmienić z dnia na dzień, jest to bowiem wieloetapowy proces.

Pierwszym krokiem, który można postawić, aby ten proces się rozpoczął jest otwarcie się na szczerą dyskusję i uwierzenie w dobre intencje współpracowników. Skupienie swojej uwagi na komunikacji i zaufaniu, będzie odpowiednim kierunkiem do wdrożenia wszelkich zmian w firmie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *